Historia bogatego ojca

Miałem dwóch ojców – bogatego i biednego

 

Jeden był wykształcony i inteligentny, posiadał doktorat, a czteroletnie studia ukończył w czasie krótszym niż dwa lata. Następnie kontynuował studia na Stanford University, University of Chicago i Northwestern University – mając za każdym razem stypendium naukowe.

 

Drugi ojciec nigdy nie ukończył ósmej klasy.


Obaj odnieśli sukces w trakcie swojej kariery, ciężko pracując przez całe życie. Obaj mieli świetne dochody.

Jednak jeden z nich przez całe życie miał problemy finansowe, zaś drugi stał się jednym z najbogatszych ludzi na Hawajach.

Jeden z nich zmarł pozostawiając miliony dolarów swojej rodzinie, organizacjom charytatywnym i kościołowi. Drugi pozostawił w spuściźnie niezapłacone rachunki.

Obaj mężczyźni byli silni, wpływowi i posiadali charyzmę. Obydwaj służyli mi radą, ale nie doradzali tego samego.

 

Przeciwne punkty widzenia


To, że miałem za doradców dwóch ojców, pozwoliło mi rozważyć dwa przeciwne punkty widzenia: człowieka bogatego i biednego, chociaż w owym czasie bogaty ojciec nie był jeszcze bogaty, a biedny nie był jeszcze biedny.

Obaj dopiero rozpoczynali swoje kariery, borykając się z problemami finansowymi i rodzinnymi, ale już wtedy ich poglądy na temat pieniędzy znacząco się różniły.

Jeden z ojców mawiał: „Miłość do pieniędzy jest źródłem wszelkiego zła”. Drugi: „Brak pieniędzy jest źródłem wszelkiego zła”. Kochałem obu tych tak różniących się ojców i wiele myślałem o ich sprzecznych koncepcjach. Wiedziałem jednak, że muszę wybrać własną drogę.

Przemyślałem rady każdego ojca i dzięki temu zyskałem bezcenną wiedzę o potędze myśli i jej wpływie na ludzkie życie. Na przykład mój biedny ojciec zwykł mawiać: „Nie stać mnie na to”. Bogaty ojciec zabraniał mi używać tych słów. Nalegał, żebym raczej zastanowił się „Jak mogę to zdobyć?”. Pierwsze jest stwierdzeniem, a drugie pytaniem. Jedno zwalnia cię z myślenia, a drugie mobilizuje do wysiłku. Bogaty ojciec tłumaczył, że odruchowe wypowiadanie słów „Nie stać mnie na to” usypia umysł. Zadając zaś pytanie: „Jak mogę to zdobyć?” zaprzęgamy nasz umysł do pracy.

 

Ćwicz swój umysł


Bogaty ojciec nie miał na myśli tego, żebym kupował wszystko, na co mam ochotę. Chodziło mu o ćwiczenie umysłu – najwydajniejszego komputera na świecie. Cały czas powtarzał: „Mój umysł staje się potężniejszy każdego dnia, ponieważ ćwiczę go. Im jest silniejszy, tym więcej zarabiam”. Uważał, że mechaniczne wypowiadanie słów: „Nie stać mnie na to” jest oznaką umysłowego lenistwa.

Chociaż obaj ojcowie ciężko pracowali zauważyłem, że biedny ojciec wyłączał swój umysł, gdy poruszany był temat pieniędzy. Bogaty ojciec natomiast miał zwyczaj ciągle ćwiczyć swój umysł. W efekcie kondycja finansowa jednego ojca z czasem polepszała się, a drugiego pogarszała.

 

Myśli kształtują nasze życie


To, że miałem dwóch ojców pozwoliło mi zaobserwować, jaki wpływ miały myśli każdego z nich na życie, jakie wiedli. Zauważyłem, że ludzie rzeczywiście kształtują życie poprzez swoje myśli.

Być może potęga myśli nigdy nie zostanie zmierzona ani doceniona, ale dla mnie, jako młodego chłopca, stało się oczywiste, że bycie świadomym swoich myśli oraz sposób ich wyrażania to olbrzymia wartość.

Zauważyłem, że mój biedny ojciec nie był biedny z tego powodu, że mało zarabiał – gdyż zarabiał dużo – lecz z powodu swoich myśli i czynów. Dla mnie, jako młodego chłopca mającego dwóch ojców, było jasne, że muszę być bardzo ostrożny wybierając swoje myśli i decydując kogo powinienem słuchać – bogatego czy biednego ojca.

W wieku dziewięciu lat zdecydowałem się słuchać bogatego ojca i uczyć się od niego o pieniądzach. Robiąc tak, podjąłem tym samym decyzję, że nie będę słuchać biednego ojca – mojego prawdziwego ojca – mimo że to właśnie on zdobył wszystkie stopnie naukowe.

 

Różnice pomiędzy ojcami


Jeden z ojców jest multimilionerem. Drugi – ubogim człowiekiem. Dlaczego? To bardzo proste, gdyż wynika to z ich stosunku do pieniędzy i życia. Spójrz na różnice i sprawdź, do którego modelu pasujesz.

Biedny ojciec – Bogaty ojciec

Mój dom to aktywa – Mój dom to pasywa

Bogaty ojciec powiedział: „Aktywa wkładają pieniądze do twojej kieszeni, a pasywa je stamtąd wyciągają”. Ludzie zbyt często nazywają swoje pasywa aktywami. Poznanie różnicy pomiędzy aktywami a pasywami jest bardzo istotne.

Nie stać mnie na to – Jak mogę to zdobyć?

Zdanie: „Nie stać mnie na to” powoduje, że przestajesz o tym myśleć. Gdy zadajesz właściwe pytanie, umysł otwiera się i poszukuje odpowiedzi.

Przyczyną, dla której nie jestem bogaty, jesteście wy, dzieci. – Przyczyną, dla której muszę być bogaty, jesteście wy, dzieci.

Pieniądze mnie nie interesują. – Pieniądze to potęga.

W sprawach dotyczących pieniędzy bądź ostrożny, nie ryzykuj. – Naucz się jak zarządzać ryzykiem.

Sobie płać na końcu. – Sobie płacę na początku.

Bogaty ojciec zawsze odkładał pewien procent od każdego otrzymanego dochodu. Lokował te pieniądze na rachunku inwestycyjnym i finansował nimi zakup aktywów. Biedny ojciec wydawał od razu wszystkie pieniądze i nie miał już nic na inwestycje.

Uważał, że firma, dla której pracował lub państwo powinny zaspokajać jego potrzeby finansowe. – W sprawach pieniędzy polegał na sobie i był odpowiedzialny za swoje finanse.

Był skoncentrowany wyłącznie na wiedzy akademickiej. – Skupiał się zarówno na praktycznych umiejętnościach finansowych, jak i na wiedzy akademickiej.

Operował wyłącznie słownictwem akademickim. – Nauczył się pojęć z dziedziny finansów – „Własne słowa to najwartościowsze narzędzia”.

Pracował dla pieniędzy. – Pieniądze pracowały dla niego.

Myślał, że zarobienie większych pieniędzy rozwiąże jego problemy finansowe. – Wiedział, że edukacja finansowa jest lekarstwem na problemy finansowe. „Nieistotne, ile pieniędzy zarabiasz – ważne jest, ile z tych pieniędzy zatrzymujesz i na jak długo”.

Zrozumienie różnicy pomiędzy podejściem bogatego i biednego ojca jest pierwszym krokiem do finansowej wolności.

Aby zrozumieć, jak porzucić mentalność biednego ojca i przyjąć sposób myślenia bogatego ojca, poznaj proponowane przez nas narzędzia, które pomogą ci podczas podróży do finansowej wolności.

 

O AUTORZE: Robert Kiyosaki, autor książki „Bogaty ojciec, Biedny ojciec” to inwestor, biznesmen i nauczyciel. Uczy innych, jak sprawić, aby pieniądze ciężko pracowały dla nas, a nie my dla pieniędzy. Sprzeciwia się tradycyjnemu postrzeganiu finansów i inwestowania. Twierdzi, że często powtarzana rada – zdobądź dobrze płatną pracę, wytrwale pracuj, oszczędzaj, spłacaj długi i inwestuj długoterminowo – jest przestarzała. Aby poznać prawie wszystkie sekrety Bogatego ojca i Roberta Kiyosaki, odwiedź stronę: www.bogatyojciec.pl.

 

Dlaczego jedni są bogatsi od drugich?

Bogaty vs biedny

 

Kilka miesięcy temu przemawiałem w Singapurze do grupy profesorów uniwersyteckich na temat finansowej inteligencji. Na koniec wystąpienia jeden z profesorów spytał mnie:

 

– Gdzie się pan uczył na temat biznesu i dlaczego jedni ludzie zarabiają więcej pieniędzy niż inni?

 

Odpowiadając na pierwszą część pytania, odwołałem się do mojej książki „Bogaty ojciec, Biedny ojciec” i wyjaśniłem, że miałem ojca, który był podobny do niego – szanowany i bardzo inteligentny pracownik resortu edukacji. – Mój „drugi ojciec”, który był ojcem mojego najlepszego przyjaciela, a który również spędził wiele lat na wychowaniu mnie, porzucił szkołę, ale posiadał naturalny talent do finansów. Moja edukacja finansowa pochodzi właśnie od niego.

 

Na drugą część pytania odpowiedziałem: – Najlepszą szkołą biznesu, do jakiej uczęszczałem, był Wietnam. Właśnie w Wietnamie nauczyłem się tego, co uważam za moją najważniejszą umiejętność życiową.

 

– Cóż to takiego – spytał profesor.

 

– Nauczyłem się rozpoznawać, czy myślę używając rozumu, czy też emocji – odpowiedziałem. – W trakcie walk nauczyłem się po mistrzowsku panować nad swoimi emocjami i myśleć na trzeźwo, nawet pod wpływem dużej presji. Następnie zacząłem opowiadać o tym, jak pewnego dnia 1972 roku silnik mojego helikoptera bojowego, którym lecieliśmy, nagle zamilkł. – Nastąpił wybuch i nagle zapanowała śmiertelna cisza, której towarzyszyły najokropniejsze uczucia. Spadaliśmy z nieba jak wielki głaz. Każda cząstka mnie przeraźliwie krzyczała: „Ciągnij drążek i dodaj gazu”. Jednakże trzy lata nauki pilotażu nauczyły mnie racjonalnego myślenia i panowania nad emocjami.

 

– Zamiast zadzierać nos helikoptera, skierowałem go w dół – prosto do oceanu, który rozpościerał się pode mną. Jeszcze dzisiaj mam w myślach tę wizję zbliżającego się ciemnozielonego oceanu, który wyhamował naszą szybkość. Gdybym wtedy zrobił to, co czułem, a więc poderwał nos w górę, umarłbym tamtego dnia pociągając za sobą cztery inne osoby.

 

– Jak ważne zatem stało się dla pana mistrzowskie opanowanie emocji, mając na uwadze własny sukces – zapytał profesor z jeszcze większym zaciekawieniem.

 

Odpowiedziałem w odniesieniu do znanych mu okoliczności: – Czy miał pan takich studentów, którzy osiągali bardzo dobre wyniki w uczeniu się, a po ukończeniu studiów nie powiodło się im zbytnio w pracy zawodowej lub działaniach finansowych?

 

Profesor potwierdził.

 

– Gdy chodzi o pieniądze – tym, co trzyma ludzi w biedzie, są emocje wynikające ze strachu. Większość ludzi żyje w strachu przed utratą pieniędzy. Powtarzają więc: „Postępuj ostrożnie”, „Nie ryzykuj”.

 

Profesor wtrącił: – Czy twierdzi pan, że należy być nieostrożnym. Żyć w niebezpieczeństwie?

 

– Nie – odpowiedziałem. – Mówię jedynie, że musimy wiedzieć o tym, kiedy myślimy pod wpływem emocji, a kiedy rozumu. Najtrudniejszą rzeczą w trakcie emocjonalnego myślenia jest rozpoczęcie myślenia w sposób racjonalny. Pieniądze, seks, religia i polityka należą do tych emocjonalnych tematów, które powodują, że większość ludzi nie myśli w sposób racjonalny. Gdy idzie o pieniądze, tak bardzo boją się je utracić, że je tracą. To nie jest zbyt inteligentne.

 

Kontynuowałem. – Innym przykładem myślenia emocjonalnego jest przypadek, gdy ktoś mówi: „Nie uważam, że powinienem to zrobić”. Wielu ludzi nie odnosi sukcesu, ponieważ pozwalają swoim uczuciom myśleć za nich. Dla przykładu: budząc się każdego ranka, mówię: „Nie jestem w nastroju iść na siłownię”. Na szczęście rozumna część mojego umysłu podpowiada: „No chodź, tylko godzina i po wszystkim. Jeżeli mój racjonalny umysł weźmie górę, biorę rower i jadę na siłownię. Jeśli wygra mój emocjonalny umysł, przez następną godzinę leżę jeszcze w łóżku.

 

– To według pana jest podstawowa różnica pomiędzy tymi, którzy odnoszą sukcesy i tymi, którzy ich nie mają?

 

– Tak. Gdy chodzi o pieniądze, często zmierzam w przeciwnym kierunku niż większość ludzi. Inaczej mówiąc, podejmuję ryzyko, podczas, gdy masy są skupione na bezpieczeństwie. Odczuwam ten sam strach, co inni, ale używam mojego umysłu w odmienny sposób. Umiejętność robienia tego, co jest konieczne, pomimo emocji wykrzykujących coś przeciwnego, jest najważniejszą umiejętnością życiową, jaką nabyłem.

 

– Ale czy pan się nie boi – spytał profesor.

 

– Boję się tak samo, jak każdy inny. Chodzi o to, jak reagujemy na ten strach. Na tym polega odmienność. Jak powiedziałem, większość ludzi pociągnęłaby do siebie drążek sterowniczy, gdyby silnik umilkł, ale mnie wyszkolono, aby skierować nos samolotu w dół. To samo dzieje się w świecie finansów. Ludzie wycofują się i kierują bezpieczeństwem, przestraszeni możliwością popełnienia błędu, podczas gdy życiowe okazje omijają ich.

 

Wyglądało na to, że profesor rozumiał mnie, więc kontynuowałem. – Istnieje jeszcze inny aspekt strachu, który również jest przyczyną utraty pieniędzy. Jest to strach związany z ostracyzmem, który u większości osób jest strachem numer jeden.

 

– Dlaczego strach związany z ostracyzmem – spytał profesor.

 

– Ostracyzm – to strach przed byciem kimś odmiennym, byciem kimś, kto jest osamotniony lub uznany za niedorzecznego przez grupę, z którą się utożsamia. Ten strach powoduje, że ludzie wolą przystosować się, niż ryzykować bycie odmiennym. W języku inwestorów strach prowadzi do mentalności „miotającego się stada”. Strach przed odmiennością powoduje, że ludzie skupiają się ze sobą oczekując społecznego potwierdzenia, iż to, co robią, jest właściwe. To zjawisko nazywają też „psychozą tłumu”. Ludzie zaczynają kupować na giełdzie, gdy już jest późno, kupują to, co kupują ich znajomi i zostają „zmasakrowani”. Po takim doświadczeniu resztę życia spędzają w nieustannym strachu, kontynuując swoją wędrówkę z tłumem, który w sensie finansowym zmierza donikąd.

 

– W jaki więc sposób wpływa to na finansową inteligencję – spytał profesor

 

– Finansowa inteligencja jest zjawiskiem, na które, w równej części, składają się dwa aspekty – odpowiedziałem, powoli podsumowując: 50% finansowej inteligencji jest tym, czego uczymy się w szkołach biznesu, lub jak to było w moim przypadku, tym czego nauczyłem się od mojego bogatego ojca. To jest tzw. techniczna wiedza na temat pieniędzy: rachunkowość, finanse, inwestowanie i biznes. Drugie 50% finansowej inteligencji, to umiejętność rozpoznania czy myślimy w sposób racjonalny czy też emocjonalny. „Działaj ostrożnie” – nie jest racjonalną myślą, gdyż jest ona generowana przez nasze emocje. Mówienie: „Działaj rozsądnie” jest myślą płynącą z racjonalnego umysłu. Podstawą finansowej inteligencji jest relacja 50:50 obu aspektów i stosowanie tej umiejętności jest, w moim mniemaniu, odpowiedzią na postawione przez pana na początku pytanie: dlaczego jedni mają więcej pieniędzy od innych.

 

O AUTORZE: Robert Kiyosaki, autor książki „Bogaty ojciec, Biedny ojciec” to inwestor, biznesmen i nauczyciel. Uczy innych, jak sprawić, aby pieniądze ciężko pracowały dla nas, a nie my dla pieniędzy. Sprzeciwia się tradycyjnemu postrzeganiu finansów i inwestowania. Twierdzi, że często powtarzana rada – zdobądź dobrze płatną pracę, wytrwale pracuj, oszczędzaj, spłacaj długi i inwestuj długoterminowo – jest przestarzała. Aby poznać prawie wszystkie sekrety Bogatego ojca i Roberta Kiyosaki, odwiedź stronę: www.bogatyojciec.pl.

 

Porażka

Sukces jest iloczynem porażek

 

Winston Churchill:
– „Sukces polega na tym, by iść od porażki do porażki nie tracąc entuzjazmu
– „Ludzie od czasu do czasu potykają się o prawdę, ale większość z nich podnosi się i pędzi, jakby nic się nie stało…
– „Sukces nigdy nie jest ostateczny. Porażka nigdy nie jest totalna. Liczy się tylko odwaga.”


Ludzie nie rozumieją, że sukces jest niemożliwy bez porażki. Do Thomasa Edisona przyszedł młody dziennikarz i zapytał: „Dlaczego wciąż Pan przeprowadza kolejne eksperymenty, mimo pięciu tysięcy porażek?” Edison odpowiedział na to: „Młody człowieku, nie masz pojęcia jak funkcjonuje ten świat. Nie poniosłem żadnej porażki, odkryłem pięć tysięcy metod, które nie sprawdzają się, to sprawia jedynie, że jestem o te pięć tysięcy sposobów bliżej rozwiązania”. Tym stwierdzeniem Thomas Edison zrewolucjonizował myślenie o porażce.

 

Jest takie powiedzenie, że mądry człowiek uczy się na swoich błędach, sprytny człowiek uczy się na cudzych a głupi człowiek nigdy się nie uczy. Jednak to osobiste porażki są najlepszymi nauczycielami. Nikt ich nie lubi, ale są nieuniknione w drodze do sukcesu. Każdemu milionerowi czy miliarderowi zawsze łatwo przychodzi mówienie o swoich sukcesach, ale tylko nieliczni z nich mają odwage rozmawiać o swoich porażkach. Podziwiam Roberta Kiyosaki, który otwarcie opisuje swoje największe błędy, z których to można się wiele nauczyć. Tak, tak – więcej można nauczyć się o sukcesie, studiując niepowodzenia – porażki.

 

Wiele osób nigdy nie osiągnie sukcesu, ponieważ panicznie boi się porażki. Ich życiem rządzą lęki. Wszystko, co robią tacy ludzie, wiąże się z unikaniem krytyki lub porażki. Osoby te ciągle myślą o bezpieczeństwie zamiast o dążeniu do celu. Chcą być pewne zamiast być otwarte na nowe możliwości.

 

Jeśli chcesz szybciej odnieść sukces, musisz dwa razy częściej ponosić porażki. Sukces leży po przeciwnej stronie porażki” Thomas J. Watson założyciel IBM.

 

Około roku 350 p. n. e. grecki filozof Arystoteles sformułował zasadę przyczynowości, znaną teraz jako prawo przyczyny i skutku. Twój sukces, czy porażka to nie przypadki. To, co ci się przytrafia, nie zależy od szczęścia czy zbiegu okoliczności, lecz stanowi rezultat tego prawa.

 

Mark Twain napisał: „Istnieją tysiące usprawiedliwień porażki, ale nigdy nie ma dla niej dobrego powodu

 

Win-Win

Wygrana – Wygrana


Zasada ta jest bardzo powszechna wśród dobrych przedsiębiorców, jak też jest używana w różnych aspektach ludzkiego życia. Zawsze używaj umiejętności sprzedażowych (szeroko pojętych) w kontekście win-win. Muszą być zadowolone obydwie strony. Jeżeli krzywdząco wykorzystasz drugą stronę, to prędzej czy później obróci się to przeciwko Tobie. Powszechnie wiadomym jest fakt, że najlepszymi klientami są … stali klienci. Stosując zasadę win-win, zachowujesz klientów. Gdy klient odchodzi z przekonaniem, że przegrał, nie tylko może już więcej nie wrócić, ale może również podzielić się z innymi swoim niezadowoleniem. Kieruj się w swoim działaniu interesem własnym, jak też drugiej strony. O win-win można mówić tylko wtedy, gdy od samego początku panuje odpowiedni nastrój. Nie jest ważne samo rozwiazanie, lecz atmosfera w jakiej do niego dojdzie. Właściwą postawą przy tej zasadzie jest postawa asertywna.

Zasada win-win, czyli wygrany-wygrany stosowana w Klubie CASHFLOW

Wygrana – Przegrana

Postawa taka najbardziej uwidacznia się w sporcie, biznesie, czy w ubieganiu się o partnera; wszędzie tam, gdzie jednostki konkurują ze sobą. W tym modelu jeden wygrywa, drugi przegrywa. Zasadą tą kierują się niektóre osoby w swoich stosunkach z innymi, kiedy to za wszelką cenę chcą postawić na swoim. Jako sprzedawca, kierujący się tą zasadą, sprzedaż produkt lub usługę klientowi, jednak będzie to po raz pierwszy i zarazem ostatni.

Przegrana – Wygrana

Godzenie się na gorsze traktowanie. Wiąże się to z ogromnym pesymizmem, biernością, byciem pasywnym, goryczą, żalem, nienawiścią do siebie i do innych. W tej postawie nie ma w ogóle asertywności. Ludzie „wyznający” tę zasadę, mają bardzo destruktywny wpływ na siebie jak i na całe swoje otoczenie.

 

Przegrana – Przegrana

Przykładem tej zasady jest wojna, gdzie kraje dążą do wyniszczenia konkurenta. Tu wygrywa ten, kto poniósł mniejsze straty.

Dąż do celu i nigdy się nie poddawaj

„Nigdy, nigdy, nigdy się nie poddawajcie” Winston Churchill


„Potykając się można zajść daleko; nie wolno tylko upaść i nie podnosić się”
Goethe

 

Pewnie oglądałeś hit lat 80. „Rocky Balboa” Sylwestra Stallone’a. Czy wiesz, że ponad pięćdziesięciu producentów filmowych odrzuciło nakręcenie tego filmu, który stał się hitem video, zanim Stallone natrafił na chętnego?

 

Dwudziesty ósmy prezydent Stanów Zjednoczonych, Woodrow Wilson, zaczął czytać dopiero w wieku dziesięciu lat, kiedy to jego nauczyciele dawno go „skreślili”.

Nigdy się nie poddawaj - Klub CASHFLOW Sekret Sukcesu zaprasza

Był dzieckiem o opóźnionym rozwoju. Wychowawcy mówili o nim, że jest bardzo słabym uczniem, który psuje resztę klasy. Nie mówił przed czwartym rokiem życia i nie potrafił czytać przed siódmym. Jeden z nauczycieli wystawił mu taką cenzurkę: „Wolno myśli, nie potrafi się bawić i cały czas pogrążony jest w dziecięcych marzeniach”. Z jednej szkoły nawet go wyrzucili, a do drugiej nie chciano go przyjąć. Domyślasz się, o kim mowa? O Albercie Einstein’ie – jednym z największych myślicieli XX wieku.

 

Thomas Edison wykonał około 10 tys. prób, zanim jego żarówka spełniła oczekiwania.

 

Margaret Mitchell wydała tylko jedną książkę w swoim życiu „Przeminęło z wiatrem”, za którą otrzymała nagrodę Pulitzera w 1937 roku. Wpierw jednak trzydziestu dwóch wydawców odrzuciło tę książkę. Film nakręcony na kanwie powieści stał się najpopularniejszym filmem w historii kina.

 

Podczas pierwszego testu umiejętności scenicznych Freda Astaire’a agent przeglądający kandydatów napisał notatkę: „Nie potrafi grać. Nie potrafi śpiewać. Trochę tańczy.”

 

Donald Trump zawdzięcza swój obecny sukces głównie temu, że nigdy nie zrezygnował, nigdy się nie poddał!! W tej chwili jego firma jest jedną z najlepszych w Nowym Jorku a sam Donald jest miliarderem. W przeszłości prawie zbankrutował, chociaż nigdy nie ogłosił się bankrutem. Mawia, że ponieść porażkę można wtedy, gdy przestanie się próbować. Tylko nieudacznicy rezygnują, zwycięzcy idą dalej!!

 

„Jeśli sądzisz, że potrafisz, to masz rację. Jeśli sądzisz, że nie potrafisz, również masz rację”
Henry Ford