Równowaga popytu i podaży a złoto

Równowaga popytu i podaży a złoto

Złoto gwarantuje stabilność cen

Utrzymanie stabilnych cen to jedna z najważniejszych części życia z ekonomicznego punktu widzenia. Cóż, przynajmniej taka powinna być. A jak jest? Każdy z nas widzi, zwłaszcza gdy nastaje 1 stycznia i … ceny idą w górę; a cały naród tego oczekuje, bowiem jest „ustawiany” od dekad. Ludzie sami zaczynają powtarzać, jak mantrę, że z nadejściem nowego roku nadejdą kolejne podwyżki. Ktoś tu zrobił świetną robotę, szkoda tylko że tak destrukcyjną.

Automatyczne stabilizowanie cen

Nie mówię o państwowym „gwarantowaniu” cen, ale o wolnorynkowych zasadach. Wyobraź sobie, że rynek to taki twór, który sam umie o siebie zadbać, gdyby tylko mu na to pozwolić. Podobnie jak cuchnąca rzeka sama może się oczyścić, pod warunkiem zaprzestania wylewania do niej ścieków, tak i rynek sam się ustabilizuje, pod warunkiem zaprzestania politycznego w nim majstrowania.

Co ma wspólnego złoto z inflacją

Właściwie to pokażę, jak wiele inflacja ma wspólnego z brakiem złota. Posłużę się prostym przykładem.

Załóżmy, że gospodarka składa się z 2 klas ludzi: kopaczy złota i budowniczych domów. Załóżmy, że prawo popytu i podaży ustanowiło wartość 1 kg złota jako równą wybudowania średniej wielkości domowi jednorodzinnemu. Znaczy to, że praca, materiały, narzędzia i zdolności potrzebne do wydobycia 1 kg złota równoważą się z pracą, materiałami, narzędziami i zdolnościami potrzebnymi do wybudowania domu. Budowa nowych domów jest ściśle uzależniona od wydobycia złota. Zatem ceny pozostają stabilne; nawet na rynku wtórnym, gdzie handluje się domami.

Załóżmy teraz, że kopacze złota, dążąc do uzyskania lepszego standardu życia, zaczynają pracować w kopalni po godzinach, lub górnicy zaczynają wykorzystywać nową technologię, dzięki której po niższych kosztach mogą wydobyć więcej kruszcu. Czyli kopacze dzięki jednemu lub drugiemu wydobywają w tym samym czasie (np. rok) więcej złota, niż w latach ubiegłych. W takim przypadku równowaga zostaje zaburzona. Na rynku pojawia się więcej złota, niż nowych domów. Efektem jest wzrost nominalnej ceny domu, ponieważ relatywna wartość złota spadła.

Cały proces trwa nadal. Po jakimś czasie kopacze uświadamiają sobie, że dokładając sobie pracy, fizycznie nie polepszyli swojej sytuacji, ponieważ budowniczy domów cieszą się większym zyskiem, choć to nie oni zwiększyli wysiłki. Niektórzy górnicy, nie chcąc się frajerować, zmieniają zawód i wchodzą w rynek nieruchomości – sami stają się budowniczymi domów, ponieważ to stało się bardzo opłacalne. Taki obrót rzeczy sprawia, że roczne wydobycie złota spada, natomiast ilość nowo-powstających domów rośnie. Równowaga ponownie zostaje osiągnięta.

Zostawić rynek w spokoju

Jeżeli politycy i finansiści niczym nie krępują wolnego rynku, będzie on utrzymywał stabilną strukturę cen. Każde wahnięcie w jedną lub drugą stronę automatycznie samo się wyreguluje. Wysiłek potrzebny do wydobycia 1 kg złota będzie zawsze porównywalny wysiłkowi wymaganego do zapewnienia dóbr i usług, za jakie można je swobodnie wymienić.

Artykuł powstał na podstawie książki G.Edwarda Griffin’a „Finansowy potwór z Jekyll Island”

Klub CASHFLOW - rozwój osobisty

Podaż i popyt – cashflow

Zapraszam do e-sklepu

Dodaj komentarz