Mieć, czy być

Mieć, czy być

Mania kupowania

 

„Żyją wśród nas ludzie, którzy kupują rzeczy, których nie
potrzebują,
za pieniądze, których nie mają, po to,
żeby zrobić wrażenie na osobach, których nie znoszą”

Przebywam aktualnie w Polsce na zimowych wakacjach. Zaobserwowałem ciągle rosnącą falę zachowań typu „popatrzcie, co ja mam”.

Owego czasu nasłuchałem się dowcipów o „nowym ruskim”. Znajoma mi klasa średnia w Polsce nie odbiega zbytnio od tego schematu zachowań.

Ciągle zauważam sytuacje, gdzie ludzie chwalą się przedmiotami, rzeczami do nich nienależącymi ale przez nich używanymi. Co mam na myśli? Np. nowe samochody, które w rzeczywistości należą do banku, a są użytkowane przez osoby, które wg moich spostrzeżeń podbudowują nimi swoje ego wśród najbliższego otoczenia. Ludzie zadłużają się, kupując auta na nieswoją kieszeń po to, aby się … pokazać. Dlatego piszę, że taki samochód nie jest ich, ponieważ w większości przypadków jest kupowany na kredyt. Koszt oprocentowania to na dzień dzisiejszy jakieś 13% w skali roku. Może teraz zrozumiesz, że dla mnie oddawanie 13% bankowi za możliwość używania nowego auta, które niszczeje wśród innych, stojąc na ulicznym parkingu, gdzie 4 osobowa rodzina gnieździ się w 2 pokojowym mieszkanku na 4 piętrze bloku,  jest dla mnie raczej pomiganym pomysłem.

Dlaczego się czepiam tych 13%? Wyobraźmy sobie, że nowe, lepszej klasy auto kosztuje min. 80 tys PLN. Kredyt wzięty na 5 lat. Dla takiego przypadku te 13% stanowi kwotę samych odsetek rzędu 10.000 PLN, którą właściciel fury zostawi w banku po pierwszym roku czasu. Dla mnie 10 tys. rocznych kosztów odsetkowych na coś, co ma świecić nowymi ksenonami, mieć napęd 4×4 i silnik diesla, dla rodziny wyprówającej sobie żyły, aby dorobić się w końcu własnego domku, jest chorym pomysłem. Osobiście auto zaliczam do najgorszych pasywów, ponieważ zżera pieniądze a nie daje. Mam tu na myśli oczywiście pojazd służący jedynie wożeniu własnego tyłka z punktu A do punktu B i z powrotem. Pojazd, który nie służy zarabianiu jak taksówka, czy firmowy bus przewożący towar, a auto mające na celu zapewnienie wygodnego transportu jego właścicielom.

Dlaczego jest to najgrosze wg mnie pasywo?

Nie stać nas na samochód wart 80 tys PLN a go kupujemy i to jeszcze na kredyt. Koszt w I roku obsługi bankowej to wydatek rzędu 10 tys PLN za same odsetki + spłata kapitału; kapitału, który nie pracuje dla nas ale dla banku. Nowe auto to również nowe koszty w budżecie rodziny takie jak: przeglądy w autoryzowanym serwisie, przeglądy techniczne, ubezpieczenie OC i AC. Chcąc zachować gwarancję jesteśmy skazani na autoryzowany serwis, gdzie przy tej klasie pojazdu zostawimy 1 tys PLN rocznie na wymianę niezbędnych części i uzupełnianie płynów. Przegląd techniczy jest relatywnie tani – 100 do 300 PLN. OC również nie jest drogie, gdy ktoś korzystał już ze zniżek – do 500 zł. Problem zaczyna się z AC, które może kosztować i ze 3 tys PLN. Do tego dochodzi oczywiście wciąż rosnący koszt paliwa. Podsumowując, auto zakupione za 80 tys PLN kosztuje w pierwszym roku min 14,5 tys PLN + paliwo. Nie mam nic przeciwko, jeżeli ktoś kupuje identyczny lub droższy samochód, gdy przychody rodziny są na poziomie netto 30-50 tys miesięcznie, ale nie 3-7 tys., co się zazwyczaj zdarza.

Wpadłem w odwiedziny do kuzyna. Po wejściu do jego mieszkania od razu rzucił mi się ogromny ekran telewizora na 1/4 ściany. Będąc u niego ponad 3 godziny ani razu nikt nie skupił się na dłuższą chwilę na TV, gdzie leciały głównie reklamy. Zapytałem po co im potrzebne aż takie monstrum? Odpowiedź zbiła mnie z tropu. Okazało się, że koleżanki córki (7 lat) śmiały się z niej, że ma stary telewizor. Ojciec rodziny pod wpływem namawiania żony i córki „zainwestował” 3 tys PLN w nowy odbiornik. Stary TV nie był czarno-białym gruchotem bez pilota; miał kilka lat. No ale teraz jest moda na LCD lub plazmę. Córka jest chyba zadowolona; chyba ponieważ nie widziałem aby przesiadywała w pokoju, gdzie stoi nowy telewizor. W każdym bądź razie żona kuzyna dała mu spokój jeśli chodzi o TV; teraz marudzi mu, że nie mają co włożyć do gara. Nie ma to jak kupić piękny, panoramiczny odbiornik TV … sąsiadom.

Podjechałem na stację paliwową. Postawiłem swojego 18sto-letniego, wciąż na chodzie, gruchota pod dystrybutorem i tankuję. Z piskiem opon i odgłosem tuby w bagażniku podjechało kilku młodych ludzi w kilkuletnim Audi coupe. Kierowca wysiadł i przez otwarte szyby zawołał do towarzyszy „No to zrzuta po 5 zeta na paliwo”. Zatankowali za 20 zł i odjechali. Chciałbym napisać, że w siną dal ale patrząc na ponad 2 litrowy silnik fury, to pewnie był to wyskok do centrum miasta, kółko wokół 2-3 dyskotek i nazat.

Przykłady z życia wzięte mógłbym mnożyć bez końca. Przeraża mnie nasza polska skłonność do inwestowania w to, co sąsiedzi o nas powiedzą lub pomyślą. Ludzie stają się niewolnikami czyichś opinii i poglądów. W rezultacie stają się niewolnikami pasywów zakupionych w chwilach uniesień na raty, które teraz trzeba spłacać. Powstaje pytanie co jest dla kogo? Czy ludzie dla rzeczy czy rzeczy dla ludzi?

Jak inwestować aby jednocześnie „być” i „mieć”?

Zaakceptuj siebie, zaakceptuj fakt, iż w danym momencie nie możesz sobie pozwolić na dorównywanie sąsiadom poprzez wydawanie pieniędzy, których nie masz!! Gotówka to skarb. Nie trwoń jej na inwestycje w „złe” długi czy pasywa, nazywane przez wielu aktywami. Pogódź się z odroczoną gratyfikacją. Miej marzenia, absolutnie z nich nie rezygnuj. Jednak nie staraj się wyglądać na bogatego poprzez narastające i ciągłe zadłużanie się. Nie tędy droga do bogactwa. Powoli, powoli a dojdziesz do realizacji swoich celów, z tym, że na to potrzeba czasu i finansowej inteligencji, którą możesz zdobyć w Klubie CashFlow.

„Nie jest ważne skąd przychodzisz lub gdzie się znajdujesz dziś, ważne jest w jakim kierunku podążasz”


Masz bogatych znajomych? Super! Zawsze jest lepiej naśladować człowieka sukcesu, niż mu zazdrościć. Nie musisz żyć bogato, kiedy nie stać Cię na to, aby udowodnić, że nie jesteś gorszy od innych. By mieć pieniądze w portwelu, trzeba je mieć najpierw w głowie.  Twoja przyszłość powstaje dzięki temu, co robisz dzisiaj a nie jutro, więc przyjdź do Klubu CashFlow aby nauczyć się finansowej inteligencji. Złe inwestycje wróżą złą przyszłość. Jeżeli Twoi znajomi nie zaakceptują Cię takim jakim jesteś, tylko takim jakim chcą Cię widzieć – zmień towarzystwo.

Czytaj kolejne artykuły z dziedziny rozwoju osobistego – tam odkryjesz wiele odpowiedzi.

Przeczytaj również darmową publikację

Prezent od Klubu CASHFLOW

Najbogatszy człowiek w Babilonie

Dodaj komentarz