Inflacja – największy podatek

Inflacja – największy podatek

Kontynentala niewarte

Anglicy, ale zwłaszcza Amerykanie mawiają często na coś, co nie ma dla nich żadnej wartości „to jest nawet kontynentala niewarte„.

G’woli wyjaśnienia informuję, o co chodzi. A więc w 1775 r. jeden papierowy banknot kontynentalny – bo taka była jego nazwa – wymieniany był w stosunku 1:1 ze złotym dolarem. W 1777 r. jeden kontynental miał już stosunek 4:1; czyli był wymieniany za 25 centów w złocie. Za to już w 1779 r. jeden kontynentalny dolar nie był warty nawet pensa w złocie.

Przerost formy nad treścią

Pamiętasz czym jest pieniądz? Będę to tłukł naokrągło. Pieniądz jest miarą wartości jak i nośnikiem wartości. W 17779 r. Jerzy Waszyngton napisał:

Wagon pełen pieniędzy nie wystarczy na zakup wagonu pełnego jedzenia.

Warto zauważyć, że osławiony Benjamin Franklin również dał się pochłonąć magii prasy drukarskiej. W 1736 r. przepraszał na łamach swojej gazety (Pennsylvania Gazzette) za to, iż ukazuje się tak nieregularnie, ponieważ, jak to wyjaśnił, maszyna drukarska „zajęta była pracą na rzecz wspólnego Dobra, powiększając ilość pieniędzy„. Jednak kilkadziesiąt lat później napisał:

Ta waluta to pod naszymi rządami wspaniała machina. Pełni swą służbę, gdy ją emitujemy; opłaca i ubiera naszych żołnierzy, zapewnia prowiant i amunicję; a kiedy jesteśmy zmuszeni zwiększyć jej ilość, odpłaca się deprecjacją.

Siła rządu tkwi w sile waluty

Pieniądze fiducjarne służą rządom do zwiększania ich siły nabywczej bez sięgania do podatków. Jednak to jest wyłącznie pierwsza strona medalu – ta najbardziej błyszcząca. Drugą zaś jest fakt, że wzrost fiducjarnej siły nabywczej rządu może zostać osiągnięty jedynie, jeżeli siła nabywcza czegoś innego maleje.

Jaka siła maleje, aby siła rządu rosła? Nasza! Tak, nasza – Twoja, moja i milionów innych obywateli.

Ukryty podatek

Przez cały czas mamy do czynienia z regularnym podatkiem, z tym że ukrytym, działającym dyskretnie i niezrozumiałym dla podatnika.

Za chwilę to wyjaśnię. Póki co …

Wróćmy raz jeszcze do Ameryki końca XVIII w. Kiedy ceny gwałtownie wzrosły, rządy poszczególnych kolonii uchwalały kontrolę cen i wynagrodzeń. Wolny rynek obalił to, więc urzędnicy uchwalili serię surowych ustaw o prawnych środkach płatniczych. Jedna z nich głosiła:

Jeżeli ktokolwiek będzie na tyle pozbawiony jakichkolwiek wartości i względu na swój kraj, żeby odmówić przyjęcia rzeczonych banknotów jako zapłaty (…), zostanie publicznie potępiony jako wróg tego kraju i zostanie mu zabronione prowadzenie handlu i utrzymywanie kontaktów handlowych z mieszkańcami tych kolonii.

Jeden z europejskich podróżników, który odwiedził w tamtym czasie Rhode Island pisał, że tamtejsi handlarze woleli pozamykać sklepy, niż przyjmować zapłatę w bezużytecznych papierkach, a farmerzy z sąsiednich stanów wcale nie fatygowali się ze swoimi plonami.

Kiedy sąd orzekł w końcu, że ogłoszona ustawa jest sprzeczna z konstytucją, władza prawodawcza w trybie natychmiastowym … usunęła sędziów z ich urzędów.

Thomas Jefferson w 1786 r. napisał o inflacji:

Każdy, przez kogo ręce przechodził jakiś banknot, stracił na nim tyle, ile wynosiła strata wartości tego banknotu przez czas, w jakim znajdował się w jego posiadaniu.

Chaos i rebelie

Po powojennej (wojna północ-południe) inflacji przyszła deflacja. Tego politycy boją się jeszcze bardziej. Ceny zaczęły drastycznie spadać. Było to dobre dla kupujących, lecz zabójcze dla sprzedających. Wielu bowiem handlarzy oraz farmerów musiało się zapożyczyć, by nabyć własność po wysokich – wojennych cenach. Niestety nowe, niskie ceny, nie pozwalały im spłacać wysokich i stałych kredytów. Wielu handlarzy znalazło się na bruku.

Lekcja historii

Pieniądz fiducjarny to pieniądz papierowy bez pokrycia w metalach szlachetnych, który na mocy prawa ludzie niestety muszą akceptować. Pozwala on politykom zwiększać wydatki bez podnoszenia podatków. Pieniądz fiducjarny odpowiedzialny jest za inflację, a spadek siły nabywczej obywateli równa się dokładnie wzrostowi poziomu siły nabywczej rządu, który w tym procesie ją nabywa.

Czym jest zatem inflacja

Czy inflacją można nazwać wzrost cen? Pewnie wielu tak ją postrzega.

Znowu mamy początek roku, więc znowu ceny wzrosną.

Czy u siebie w domu również słyszałeś podobne stwierdzenia? A dlaczego ceny wzrastają? Bo jest inflacja? 🙂

Zrób pewien eksperyment: zadaj pytanie o inflację – co to jest inflacja? – osobie obok, jeżeli ktoś przebywa akurat w danym pomieszczeniu razem z Tobą. Tak – zrób to teraz.

I co? Z jaką informacją się spotkałeś? Możesz podzielić się tym np. w komentarzu do tego artykułu. Tak!, dokładnie napisz komentarz teraz!! – później wrócisz do czytania. No dawaj – podziel się, zobaczymy ile osób miało podobny schemat w domu?

Już? OK. Idźmy zatem naprzód 🙂

Zapamiętaj, iż inflacja jest spadkiem siły nabywczej waluty. Skąd się bierze? Z chciwości; z chciwości rządu, który nie może się pohamować „swoim ciągle rosnącym potrzebom” i dodrukowuje ciągle nowe partie papierkowych pieniędzy. Jest to przejaw z jednej strony ignorancji i głupoty, a z drugiej sprytu i żądzy. Zależy czy urzędnik w pełni zna konsekwencje tworzenia pieniędzy fiducjarnych, czy też nie; czy jest pazernym cwanym lisem, czy też ignorantem tkwiącym w swojej głupocie uzdrawiania świata dzięki większej ilości trucizny.

Inflacja jest ukrytym podatkiem. Podatek ten jest niesprawiedliwy, ponieważ obciąża przede wszystkim tych, których najmniej stać, by go zapłacić: tych, którzy zarabiają niewiele i tych, których pensje są stałe. Obniżając wartość oszczędności, dotyka on także tych oszczędnych. Prowadzi to do rozżalenia obywateli, co zawsze pociąga za sobą niepokoje polityczne i rozłam kraju.

G. Edward Griffin

Moralność Pani Dulskiej

Zauważ, jak rząd fantastycznie gmatwa ludziom w głowach! Urzędnicy mniejszego lub wyższego szczebla wypowiadają się publicznie i usprawiedliwiają swoje wydatki. Często mówią jedno (np. żeby ograniczyć ilość urzędników) a robią drugie (zatrudniają kolejne rzesze drogich w utrzymaniu urzędników). Mówią nam – obywatelom, że należy oszczędzać, a sami pobijają rekordy w wydawaniu nieswoich – bo naszych – pieniędzy.

Zauważ jaki sprytny wykorzystują mechanizm:

Aby coś mieć, należy zdobyć na to pieniądze. Który polityk oficjalnie powie wyborcom, żeby dali kilka miliardów na unowocześnienie wojska, lub na nowy samolot dla premiera? Żaden! Ale politycy wiedzą, że i tak zdobędą potrzebne pieniądze – po prostu sobie je wydrukują i opłacą nimi swoje żądze. A co dalej się stanie?

Pieniądze są jak akcje firmy. Gdy firma posiada 100 akcji po 100 zł to jej wartość wynosi 10.000 zł. Gdy firma wyemituje nowe akcje – kolejne 100 akcji, to wcale nie oznacza, że podniesie swój majątek o kolejne 10 tys zł – zwłaszcza wtedy, gdy firma jest praktycznie bankrutem. Co zatem to oznacza? To, że wartość firmy nadal będzie wynosić 10.000 zł, ale wartość pojedynczej akcji się rozpłynni. Więc po takim zabiegu 1 akcja będzie warta nie 100 zł, ale już tylko połowę – 50 zł.

I dokładnie to samo zadzieje się w przypadku pieniędzy: gdy ich ilość się powiększy, każdy banknot straci część swojej siły nabywczej. Ceny ropy, złota, gazu wzrosną o utraconą korzyść – a politycy będą utrzymywać, że jest to efekt inflacji; inflacji, która w rzeczywistości jest ukrytym podatkiem, którego zwykły obywatel po prostu nie rozumie, ale musi zapłacić i, być może najważniejsze, nie zada pytań dlaczego, skąd, czemu?

Zapisz się na listę

Teraz wiesz już, jak pieniądz fiducjarny powoduje efekt lub proces inflacji. Wiesz już, czym jest inflacja. Wiesz, komu ją zawdzięczamy. Więc zapisz się na listę na otrzymywanie najnowszych, ciekawych artykułów na tym blogu i tym samym zapewnij sobie ciągłą edukację finansową.

A teraz komentuj …

Comments

  1. gwoli się pisze ludzie co to za neologizmy

Trackbacks

  1. Zrozumień podatki napisał(a):

    […] Inflacja – największy podatek […]

  2. Wszystko o inflacji napisał(a):

    […] Inflacja – największy podatek […]

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.